Sport

Nocna Liga Halowa - relacja z 5 kolejki

Obfitującej w tak sensacyjne rozstrzygnięcia kolejki jeszcze w X edycji Nocnej Ligi nie było. Praktycznie na każdym poziomie przynajmniej jeden mecz piątej serii kończył się rezultatem, którego nikt by nie przewidział, co oczywiście jest znakomitą wizytówką rozgrywek, bo pokazuje, że każdy może wygrać z każdym.

W trzeciej lidze jednym z takich niespodziewanych wyników był remis Adrenaliny z Promilem. Zespół z Ząbek był murowanym faworytem, prowadził nawet 2:0, a ostatecznie ledwo uratował jeden punkt. Kapitalnie zaprezentowali się również zawodnicy Sokołów. Podopieczni Rafała Kusiaka w pierwszym kwadransie stracili cztery bramki z rzędu, a mimo to nie poddali się i końcowy rezultat z Atomowymi Orzechami brzmiał 4:4. To się nazywa charakter!

Na drugim poziomie podział punktów stał się udziałem Al-Maru i Stankana. Ich mecz był niezwykle wyrównany i chociaż Al-Mar ciągle w tym spotkaniu prowadził, to nie udało mu się zbudować takiej przewagi, której rywal nie byłby w stanie zniwelować. Z kolei pierwszy triumf w sezonie odnieśli przedstawiciele JSJ Development. Po bardzo trudnym spotkaniu Deweloperzy pokonali odradzający się Ormed Zielonka, co na pewno doda pewności siebie zawodnikom Sebastiana Zakrzewskiego przed kolejnymi spotkaniami. A co według kapitana JSJ było decydującym czynnikiem, który pozwolił odnieść w środę zwycięstwo? I na którym miejscu Development skończą zmagania drugiej ligi? Posłuchajmy!

Natomiast absolutnie największą sensacją piątej kolejki była wpadka lidera pierwszej ligi, Samych Swoich z Andromedą. Swojacy już tydzień wcześniej, ledwo wygrywając ze Strop-Budem pokazali, że nie są zespołem niezniszczalnym i przy mądrej grze, można ich pokonać. Andromeda tak właśnie zagrała i to ona była w czwartkowy wieczór na ustach wszystkich. W innym ciekawym spotkaniu Stara Gwardia przegrała z Białowieską, natomiast ważny triumf odniósł Ostropol, który zmiótł z powierzchni parkietu marecką Niespodziankę.

A ponieważ Nocna Liga nie zwalnia tempa, to już od wtorku kolejne spotkania. Czy znów dojdzie do pogromu faworytów? W zielonkowskich zmaganiach nie ma rzeczy niemożliwych.